Jak działają reklamy z formularzem
W zwykłej reklamie na Facebooku kliknięcie prowadzi na stronę, gdzie klient ma znaleźć formularz i go wypełnić. W lead ads formularz otwiera się od razu w aplikacji, a pola takie jak imię, e-mail czy numer telefonu są często wstępnie uzupełnione danymi z profilu. Klient potwierdza kilkoma dotknięciami.
Dzięki temu odpada najsłabszy punkt kampanii prowadzących na stronę, czyli wolne ładowanie, nieczytelny układ i zgubiony klient po drodze. Dla osoby przewijającej Facebooka na telefonie jest to dużo mniejszy wysiłek niż przechodzenie na zewnętrzną stronę. Zgłoszenia trafiają do panelu reklam, a stamtąd możesz je pobrać albo odebrać na swój adres.
Podstawy samej reklamy opisujemy na stronie o tym, jak wygląda reklama na Facebooku dla małej firmy.
Kiedy formularz zamiast strony ma sens
Formularz w Facebooku sprawdza się tam, gdzie decyzja jest prosta i nie wymaga długiego czytania. Typowe przykłady to wycena usługi remontowej, zapis na bezpłatną konsultację, umówienie wizyty w salonie, zapytanie o ofertę dla firmy czy zapis na kurs.
Gorzej sprawdza się, gdy klient potrzebuje dużo informacji przed decyzją, na przykład przy drogim produkcie, który trzeba porównać. Wtedy strona z opisem, zdjęciami i cennikiem robi swoją robotę, a formularz może być drugim krokiem. Warto też pamiętać, że łatwy formularz daje więcej zgłoszeń, ale część z nich jest mniej przemyślana. Jedno i drugie da się wyważyć odpowiednio zadanymi pytaniami.
Jak ułożyć formularz, żeby dawał dobre zgłoszenia
Każde dodatkowe pole obniża liczbę zgłoszeń, ale podnosi ich jakość. Dobrze jest zacząć od minimum i dodać jedno pytanie, które odsiewa przypadkowe osoby.
- Zacznij od imienia i numeru telefonu albo adresu e-mail, zależnie od tego, jak zamierzasz odpowiadać.
- Dodaj jedno pytanie kwalifikujące, na przykład o miasto, rodzaj usługi albo przybliżony termin.
- Napisz w nagłówku formularza, co klient dostanie po wysłaniu i kiedy. „Oddzwonimy w ciągu jednego dnia roboczego” działa lepiej niż ogólne „Zostaw dane”.
- Dodaj ekran podziękowania z konkretną informacją, co dzieje się dalej.
Formularz o wyższej intencji, z krótkim etapem przeglądu przed wysłaniem, zmniejsza liczbę przypadkowych zgłoszeń. Przydaje się, gdy każdy telefon do klienta zajmuje Twój czas.
Tekst reklamy i obraz, które prowadzą do formularza
Reklama z formularzem ma jedną rolę: zachęcić do kliknięcia i uczciwie powiedzieć, co się stanie. Tekst główny niech zaczyna się od problemu klienta, nie od nazwy firmy. „Pękła rura i nie wiesz, do kogo zadzwonić” przyciąga uwagę osoby, której to dotyczy.
Obraz powinien pokazywać Twoją prawdziwą pracę albo efekt, a nie ogólne zdjęcie z banku. Zdjęcie realizacji, wnętrza gabinetu czy ekipy przy pracy buduje zaufanie szybciej niż polerowana grafika. W nagłówku podaj konkretną korzyść, na przykład darmową wycenę, termin lub zakres usługi. Więcej o doborze tekstu, obrazu i odbiorców znajdziesz we wpisie o tym, jak wygląda tworzenie reklam na Facebooku.
Obsługa zgłoszeń, czyli najsłabsze ogniwo
Największym problemem lead ads nie jest ich ułożenie, tylko czas reakcji. Osoba, która zostawiła dane w telefonie przy kawie, po kilku godzinach zapomina, że w ogóle to zrobiła. Im szybciej oddzwonisz albo odpiszesz, tym większa szansa na rozmowę.
Ustal prosty proces. Kto odbiera zgłoszenia, w jakim czasie reaguje i co mówi w pierwszej wiadomości. Nawet krótka odpowiedź „Dzień dobry, dostaliśmy Twoje zapytanie o wycenę, kiedy możemy zadzwonić” robi różnicę. Zadbaj też, by zgłoszenia nie leżały tylko w panelu reklam, który łatwo przeoczyć. Skonfiguruj powiadomienie na swój adres albo przeniesienie do arkusza.
Pamiętaj o danych osobowych. Do formularza dodaj link do polityki prywatności i używaj zebranych danych wyłącznie w celu, który podałeś w formularzu.
Odbiorcy i budżet dla lead ads
Dla lokalnej firmy najważniejsze są lokalizacja i szeroka grupa, w której Facebook sam znajdzie osoby zainteresowane. Ustaw promień wokół miejsca działania, wiek zgodny z Twoją ofertą i nie zawężaj zbyt mocno zainteresowań. Zbyt wąska grupa podnosi cenę zgłoszenia.
Budżet na start dobierz tak, aby w tygodniu zebrać kilkanaście zgłoszeń, bo wtedy widać, czy kampania działa. Małą kwotą rozłożoną na dużo reklam nie nauczysz się niczego. Lepiej puścić dwa albo trzy warianty tekstu i obrazu i po tygodniu wyłączyć najsłabszy. Marketuj robi to co tydzień w ramach prowadzenia kampanii, a wydatek zatrzymuje twardy limit ustawiony przez Ciebie. Aby zobaczyć, czy zgłoszenia mają sens finansowy, policz koszt jednego zgłoszenia i porównaj z wartością klienta. Przy dłuższej perspektywie pomaga też kampania remarketingowa, która wraca do osób po pierwszym kontakcie.